Bądź w kontakcie
Subskrybuje zawartość
Subskrybuje zawartość za pomocą poczty email
Profil na Naszej Klasie

Wywiad z Aubrey Fonfara :)

Bieszczady i Wolontariat - osoba zainteresowana wolontariatem w Bieszczadach
Od
22 sierpień, 2012 - 14:23

    Wywiad z Aubrey Fonfara, wolontariuszką, która pracowała w lipcu w Ustrzykach Dolnych w ramach organizowanej przez Fundację Bieszczadzką „Wakacyjnej szkoły języka angielskiego”

Barbara Tkacz: Mogłabyś na początek powiedzieć kilka słów o sobie?

Aubrey Fonfara: Z przyjemnością. Nazywam się Aubrey Fonfara, mam dwadzieścia jeden lat, pochodzę ze Stanów Zjednoczonych. Wychowałam się w małej miejscowości Dogde, w stanie Wisconsin. Od trzech lat studiuję inżynierię środowiska i komunikację społeczną w Hamline University w stanie Minnesota. Uwielbiam podróżować. Zanim przyjechałam do Polski, przez siedem miesięcy studiowałam w Islandii i zwiedzałam Europę.

B.T.: Jak to się stało, że w ogóle przyjechałaś do Polski?

A.F.: Przyjechałam tu w ramach międzynarodowego programu Learning Enterprises. Biorą w nim udział wolontariusze z całego świata gotowi dzielić się znajomością języka angielskiego z mieszkańcami innych krajów.

B.T.: Dlaczego zdecydowałaś się zostać wolontariuszką?

A.F.: To bardzo proste. Uważam, że nauka języków obcych jest niezwykle przydatna. Szczególnie nauka angielskiego, który staje się językiem powszechnym, umożliwiającym swobodną komunikację w każdym zakątku świata.

B.T.: Czy wybór kraju, do którego miałaś trafić był przypadkowy?

A.F.: Nie, chciałam odwiedzić Wasz kraj ze względu na to, że mam polskie korzenie. Moi praprapradziadkowie byli Polakami.

B.T: Jesteś zadowolona z pobytu w Polsce?

A.F.: Tak, bardzo. Polska to piękny kraj! Miałam okazję zwiedzić kilka miast, między innymi Kraków i Warszawę, jednak najbardziej podoba mi się Wasz region. Krajobrazy i ukształtowanie terenu przywodzą mi na myśl Wisconsin.

B.T.: Porozmawiajmy teraz o Twojej działalności. W jaki sposób została zorganizowana praca z miejscowymi dziećmi i młodzieżą?

A.F..: Zostały utworzone cztery grupy. Pierwsza z nich obejmuje dzieci z klas I-III szkoły podstawowej, druga dzieci z klas IV-VI szkoły podstawowej, trzecia młodzież z klas gimnazjalnych, a czwarta młodzież ze szkół średnich i studentów. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku w wyznaczonych godzinach. Każda lekcja trwa sześćdziesiąt minut.

B.T.: Jak oceniasz dotychczasowe rezultaty?

A.F.: Jestem bardzo zadowolona, ponieważ mają mnóstwo chęci i energii. Ciągle chcą uczyć się czegoś nowego i robią duże postępy.

B.T.: Miałaś wcześniej okazję pracować z dziećmi i młodzieżą?

A.F.: Tak. Pierwsze doświadczenia zdobywałam pracując jako opiekunka do dzieci u sąsiadów. Odkąd zaczęłam studia, pomagam uczniom liceum i rówieśnikom doskonalić umiejętność ładnego i poprawnego pisania.

B.T.: Uważasz, że współpraca z młodymi mieszkańcami Ustrzyk Dolnych jest trudniejsza od współpracy z ich rówieśnikami w Stanach?

A.F.: Zdziwiła mnie początkowa nieśmiałość, gdyż amerykańskie dzieciaki mają w zwyczaju zachowywać się zupełnie odwrotnie.(śmiech) Przez pierwsze dwa dni nieco utrudniało nam to współpracę, jednak bardzo szybko uczniowie pokazali swój zapał i wspomnianą wyżej energię. Mają duży potencjał i są znacznie lepiej wychowani niż ich rówieśnicy z USA. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że współpraca z nimi jest łatwiejsza i bardzo przyjemna.

B.T.: Jak sądzisz, czy po powrocie do domu poczujesz tęsknotę za Polską?

A.F.: Sądzę, że tak. Najbardziej będzie brakowało mi ludzi, których tu poznałam i... polskiego jedzenia. Zwłaszcza pierogów. (śmiech)